Każdy projekt zaczyna się od marzenia. W tym przypadku było ono bardzo konkretne – wygodny, przestronny prysznic, który… teoretycznie nie miał prawa zmieścić się w tak niewielkiej łazience.
Zamiast z niego rezygnować, postanowiłam zmienić sposób myślenia o przestrzeni. Prysznic pojawił się dzięki przejęciu fragmentu przylegającej sypialni. Niewielka ingerencja w układ mieszkania pozwoliła stworzyć strefę kąpielową, która nie wymaga kompromisów i nadała ton całemu projektowi.
Minimalizm nie polega na tym, żeby mieć mniej. Polega na tym, żeby niczego nie brakowało.
Ta łazienka jest najlepszym dowodem na to, że kilka metrów kwadratowych może pomieścić znacznie więcej, niż podpowiada wyobraźnia. Za prostymi frontami kryje się miejsce na pralkę i suszarkę ustawione w słupku, schowek na deskę do prasowania, przestrzeń na akcesoria do sprzątania. A jeśli suszarka nie jest na razie potrzebna – w jej miejscu zyskujemy pojemną szafkę na chemię, odkurzacz i wszystkie inne przedmioty potrzebne do dbania o mieszkanie.
Projekt opiera się na świadomie ograniczonej palecie materiałów. Chłodne odcienie szarości, ciemny grafit i czysta biel tworzą spokojne, niemal ascetyczne tło. To naturalne drewno przejmuje rolę gospodarza – ociepla przestrzeń, dodaje jej miękkości i sprawia, że wnętrze przestaje być surowe, a zaczyna być po prostu piękne.
To łazienka z charakterem. Monochromatyczna, uporządkowana i zdecydowana. Trochę jak współczesny man cave – miejsce, w którym liczy się funkcja, jakość i świadome wybory zamiast przypadkowych dekoracji. Co ciekawe, właśnie taki klimat był marzeniem inwestorki. To kolejny dowód na to, że w dobrym designie nie chodzi o płeć – tylko o osobowość.
Nie znajdziemy tu przypadkowych dodatków ani elementów, które za chwilę wyjdą z mody. Jest za to światło, proporcje, szlachetne materiały i zabudowa zaprojektowana z myślą o codziennym życiu. Bo luksus coraz częściej nie oznacza przepychu. Oznacza porządek, wygodę i przestrzeń, która działa dokładnie tak, jak powinna.
Jeżeli w Twojej głowie jest wnętrze, które wydaje się „niemożliwe do zrealizowania”, zacznijmy od rozmowy. Najlepsze projekty rodzą się właśnie tam, gdzie inni widzą ograniczenia. Ja wolę widzieć możliwości.
Galeria (kliknij, aby powiększyć)




















Dodaj komentarz