
Ludmiła Serefko-Wronka
Mam na imię Ludmiła, jestem projektantką wnętrz
Projektuję wnętrza, ponieważ uwielbiam obserwować, jak przestrzenie zmieniają się na lepsze.
Nie będę Ci opowiadać, że „od dziecka przestawiałam meble w pokoju”, bo… nie.
I nie napiszę, że „projektowanie to moja misja”, bo brzmi to trochę tak, jakbym miała ratować świat za pomocą płytek 60×60.
Za to mogę obiecać coś innego.
Będę zadawać mnóstwo pytań.
Czasem takich, o których nawet nie pomyślisz.
Bo zanim wybierzemy kolor frontów, chcę wiedzieć, czy pijesz kawę w biegu, czy celebrujesz ją przez pół godziny.
Czy gotujesz codziennie.
Czy masz psa, który śpi w salonie.
Czy Twoje dzieci rysują po ścianach.
I czy naprawdę potrzebujesz dziesięciu kompletów kieliszków.
Bo projektuję nie dla katalogu.
Projektuję dla Ciebie.
Po godzinach
Biszkoptowe 40kg radości
Po pracy najczęściej można spotkać mnie w towarzystwie Lulu – biszkoptowego labradora i żywego dowodu na to, że 40 kilogramów czystej radości potrafi bez większego wysiłku przeciągnąć człowieka przez pół osiedla, jeśli tylko po drugiej stronie ulicy pojawi się kot.
Oficjalnie wychodzę z psem na spacer.
Nieoficjalnie… jestem holowana.
I choć czasem czuję się bardziej jak pług niż właściciel psa, uwielbiam jej energię i niegasnący entuzjazm do życia.
Najbardziej rozczula mnie jednak sposób, w jaki wita mnie po powrocie do domu.
Nie ma znaczenia, czy wracam po całym dniu pracy, czy tylko wyszłam sprawdzić skrzynkę na listy.
Reakcja jest dokładnie taka sama.
Jakbyśmy nie widziały się od co najmniej zeszłego lata.


Od SPA do marketu budowlanego
A kiedy dopadnie mnie chandra, kwiaty i czekoladki nie mają większych szans.
Zamiast do SPA zdecydowanie bardziej ciągnie mnie do marketu budowlanego albo salonu z wyposażeniem wnętrz.
Zapach świeżej gładzi? Dla wielu oznacza remont.
Dla mnie… początek czegoś pięknego.
Uwielbiam też to, co nazywam turystyką mieszkaniową.
Przeglądam mieszkania na sprzedaż, choć wcale nie planuję ich kupić.
Po prostu lubię wejść do nowej przestrzeni i wyobrazić sobie, jak mogłoby się w niej żyć.
Czasem aż trudno mi przejść obojętnie obok wnętrza z niewykorzystanym potencjałem.
Na szczęście właśnie dlatego projektuję.
